piątek, 15 marca 2013

SAWANT


 U mnie szaleje zamieć, świetny czas  na  zaszycie  się  pod kocem z dobrą książką i filmem.  Może zaciekawi Was  lektura przygotowana  na dziś.  Ja osobiście natknęłam się na temat dzisiejszego wpisu dotyczącego sawantów w książce  Oliviera Sacks’a  „Muzykofilia”, którą serdecznie polecam ;)



Ale zacznijmy od początku. Sawant - fr. savant, uczony – rzadko spotykany stan, gdy osoba upośledzona umysłowo jest wybitnie uzdolniona, co jest zazwyczaj połączone z doskonałą pamięcią. Zespół sawanta pojawia się w przybliżeniu u co dziesiątej osoby cierpiącej na autyzm (co najmniej połowa osób z zespołem sawanta to osoby autystyczne) i u jednej na 2 tys. osób z niedorozwojem umysłowym lub uszkodzeniami mózgu.

Jak podaje Sacks  termin „idiota sawant”  pierwszy raz został użyty w roku 1887 roku  przez londyńskiego lekarza Langdona Down, odnosił się on do  kalekich umysłowo dzieci, które zdradzały niezwykłe talenty, znakomity rysunek, ogromnie sprawną pamięć i liczenie. Zdolności sawantów mogą  ujawniać  się już w dzieciństwie, niekiedy jednak  zdecydowanie później. 


Czytając  różne fora dotyczące  ciekawych przypadków tego zjawiska  ludzie często komentowali, że to nie jest nic genialnego, że ludzie tymi zdolnościami rekompensują sobie  braki w innych sferach życia. Tak jak niewidomi, mają bardzo dobry słuch, tak  dotkniętych autyzmem  od świata odcina choroba, a oni to rekompensują zdolnościami pamięciowymi  lub umysłowymi. Dla wielu  po prostu nie ma się czym zachwycać. Ale czy na pewno?



Stephen Wiltshire – autystyk, znany sawant wzrokowy, potrafi z niezwykłą precyzją narysować bardzo skomplikowane budowle, cały pejzaż miejski, który czasem widzi tylko  raz i przez krótką chwilę. Po trwającym 20 minut przelocie helikopterem nad Nowym Jorkiem był w stanie narysować ołówkiem szczegółową panoramę całego miasta. Próbkę tego co stworzył macie tutaj.









Richard Wawro – szkodzi malarz, autystyk, sawant. Tworzył niezwykłe działa, wystawiając je  na wszystkich światowych wystawach, zdobywając uznanie najbardziej znanych krytyków. Richard miał polskie pochodzenie. Widział tylko na jedno oko, a potrafił tworzyć  niezwykle precyzyjne dzieła. Wiele prac tego artysty posiadał Jan Paweł II.        


Daniel Paul Tammet- niezwykłe zdolności arytmetyczne. Jest rekordzistą w Księdze Rekordów Guinnessa, potrafi wyrecytować  z pamięci 22 514 cyfr po przecinku dla liczby pi. Daniel biegle posługuje się 11 językami (angielski, francuski, fiński, niemiecki, hiszpański, litewski, rumuński, estoński, islandzki, walijski i esperanto).




Kim Peek – to człowiek o niesamowitych zdolnościach mógł czytać dwie strony jednocześnie, każdą innym okiem (nawet, kiedy były one ułożone do góry nogami lub bokiem. Jego umiejętności pamięciowe są znane na całym świecie. Przeczytał 12 tysięcy książek i pamiętał z nich każdą stronę. Znał historię każdego kraju i każdego władcy, wraz z dokładną datą jego panowania. Kim był pierwowzorem dla postaci Raymonda Babbitta w Rain Mani.








Ellen Boudreaux – kobieta sawantka, a to zdarza się  zdecydowanie rzadziej, niż męski geniusz. Osoba niewidoma, z ogromnym talencie muzycznym. Po jednokrotnym odsłuchaniu piosenki, potrafi niemal idealnie otworzyć ją na każdym instrumencie. Dodatkową zdolnością jest poczucie czasu, Ellen słucha tykania zegara i jest w stanie w dowolnym czasie podać aktualny czas wraz z sekundami.







         Pewnością jest, że są to zdolności unikatowe. Ja mam dla  tych zdolności pewien zarzut, a raczej żal.  Skoro sawanci udowadniają, że nasz mózg jest zdolny do tworzenia i zapamiętywania ogromu informacji. Dlaczego możemy się nimi tylko zachwycać? Te umiejętności trudno jest wykorzystać w  maksymalny sposób, ponieważ obdarzone są nimi osoby  z niską inteligencją, autystyczne. Gdyby tymi umiejętnościami obdarzone były  osoby o bardzo wysokiej inteligencji  może dziś nie byłoby problemów z chorobami nieuleczalnymi, awariami samochodów i samolotów. Cudownie byłoby, gdyby osoby autystyczne dzięki tym umiejętnościom  pokazały jak leczyć, żeby osoby upośledzone pokazały jak przywrócić iloraz inteligencji uznawany za normę. Może nie zapobiegłoby  to  wszystkim klęskom dotykających nasz świat, ale może ludzie mogliby być odrobinę  bezpieczniejsi i szczęśliwsi. Z tą refleksją  Was zostawiam. Miłego wieczoru. ;) 




by Aga

czwartek, 14 marca 2013

Zabarw swoje jedzenie !



W erze  genetycznie modyfikowanej żywności farbowane jedzenie nie jest dla nas niczym zaskakującym. Niestety producenci najczęściej wabią nas kolorowym jedzeniem, używając do jego farbowania sztucznych barwników. Głownie dlatego iż są trwalsze, dają intensywne kolory i co najważniejsze często są tańsze od ich naturalnych odpowiedników.

Barwiliście kiedyś jedzenie „na własną rękę” ?
Jak się okazuje nie jest to wcale taki trudny zabieg a efekt może być naprawdę ładny:)


Najłatwiej zabarwić ryż. Jednym ze sposób jest dodanie do gotującego się ryżu odrobiny kurkumy. Dzięki takiemu zabiegowi otrzymamy kolor żółty:)


Można też uzyskać kolor fioletowy !

Czerwoną kapustę należy poszatkować i zalać wrzącą wodą ( powinna wystarczyć garść kapusty  )
Po kwadransie odcedź wodę i zalej nią ugotowany najlepiej jeszcze ciepły ryż. Taki ryż musi chwilkę poleżeć. Można również od razu ugotować ryż z dodatkiem wody z czerwonej kapusty.



 



 By uzyskać kolor zielony, mieszamy nasz ryż ze zmiksowanym szpinakiem lub pietruszką.





 




Kolor czerwony- sok z buraka, lub do gotującej się wody z ryżem wrzucić kawałek buraka.










Inne barwniki to np. jagody, sok porzeczkowy, kakao, likier blue curacao, syropy z malin, żurawiny itp.

Barwić można mnóstwo rzeczy! Jaj ugotowane na twardo, twarożek, makaron ciasta a nawet naleśniki. Pamiętam jak któregoś dnia ze znajomymi na szybko robiliśmy tort na urodziny koleżanki. W przypływie kreatywności użyliśmy syropu wiśniowego do zabarwienia bitej śmietany. Wyszło genialnie:)
Wszystko zależy od waszej kreatywności:)

Smacznego !

by Kleo

 

poniedziałek, 11 marca 2013

(Nie) Wyznaniowy kraj zwany Polską

Dzisiaj trochę o naszym kraju i jego powiązaniu z kościołem.
Polska wedle prawa nie jest krajem wyznaniowym. Regulują to przepisy,a dokładnie konstytucja. I rozdział konstytucji art. 25 mówi: 

"1.Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
 2.Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
3. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego"

Ok,to wszystko wiemy, a jak jest naprawdę?
Długo nie trzeba szukać. Religia katolicka w szkołach publicznych jako przedmiot przez wszystkie lata nauki (przedszkole, podstawówka, gimnazjum, liceum). Ocena wliczana do średniej. Dlaczego? Dobre pytanie. Owszem, jest możliwość nie uczęszczania przez dziecko na lekcje religii. Szkoła ma obowiązek zapewnić w tym czasie swojemu uczniowi opiekę oraz inne zajęcia np. etykę. Jak to wygląda w rzeczywistości można przekonać się rozmawiając z osobą innej wiary bądź ateistą, która ma dziecko w wieku szkolnym. Kto nie ma takiej możliwości, fora i grupy dyskusyjne aż wrzą od tego typu tematów. Nie dość, że szkoła zazwyczaj nie zapewnia dziecku żadnych zajęć w zamian za religię to jeszcze dość często uczeń spotyka się z nieprzychylnym nastawieniem ze strony nauczycieli i kolegów z klasy. Zdarzają się przypadki, że dziecko jest tak szykowane z powodu innej wiary, że rodzice są zmuszeni zmienić mu szkołę. I to często nie koledzy z klasy zatruwają mu życie. To dyrekcja i kadra nauczycielska,dorośli ludzie, którzy uważają się za katolików, a depczą każdego, który nie uważa tak jak oni . Nie jesteśmy państwem wyznaniowym?
A co z krzyżami w budynkach administracji publicznej? Co z krzyżami w szkołach i w sejmie? Skoro takie urzędy i placówki są skierowane do wszystkich obywateli to gdzie reszta symboli religijnych innych wyznań? Nie jesteśmy państwem wyznaniowym?
W Polsce istnieje kilka TV i kilka stacji radiowych stricte katolickich. Ok, nie byłoby w tym nic złego, że istnieją. Są ludzie, których to interesuje więc no problem. Tylko dlaczego w 2012 r. rozpętała się burza z powodu tego, że TV Trwam nie może nadawać w pierwszej siódemce programów Naziemnej Telewizji Cyfrowej? Co więcej, katolickie Radio Maryja jest jedynym w Polsce nośnikiem miedialnym, któremu nadano status "nadawca społeczny". Oznacza to, że Krajowa Radia Radiofonii i Telewizji uznała, że radio to niesie za sobą bardzo wartościowy przekaz dla społeczeństwa. Tym samym, Radio Maryja jest zwolnione z płacenia koncesji na rzecz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, którą muszą płacić wszystkie inne telewizje i radia. (Co najśmieszniejsze, jednym z warunków otrzymania statusu "nadawcy społecznego" jest: "Respektowanie chrześcijańskiego systemu wartości i uniwersalnych zasad etyki". A oznacza to, że żadne niechrześcijańskie media nigdy nie zostaną uznane za tych, którzy przekazują wartościowe treści dla społeczeństwa. Również media, które nie mają określonych przekonań religijnych nie mogą liczyć na ten status. Nie jesteśmy państwem wyznaniowym?)
Obraza uczuć religijnych, wszyscy doskonale znamy te trzy wyrazy bo często są używane w naszym języku. W Polsce można obrazić każdego, można zwyzywać kogoś na ulicy od pedałów, czarnuchów, Żydów i hitlerowców. Nie grozi za to właściwie żadna kara. Nigdy natomiast nie można obrazić katolika, kościoła ani księdza. Wyznawcy wiary katolickiej są w Polsce chronieni jak żadni inni wierni. Co więcej, kościół życzy sobie aby pewne symbole religijne i miejsca były nietykalne. Niestety, nie jest to chyba powód do dumy. Coraz częściej porównuje się Polskę do Izraela jeśli chodzi o religię. Czy to powód do radości odpowiedzcie sobie sami.
Pamiętacie aferę o krzyż przed Pałacem Prezydenckim w 2010 r. ? Wojna o krzyż trwała kilka miesięcy. Staliśmy się przez to pośmiewiskiem w całej Europie. Czy w państwie nie wyznaniowym tak wielka manifestacja (bo inaczej tego nie mogę nazwać) wiary byłaby możliwa? Nie sądzę. Myślę, że policja bardzo szybko rozproszyłaby tych ludzi. Ale nie w Polsce. Przecież to byłoby uznane za obrazę uczuć religijnych. Nie jesteśmy państwem wyznaniowym?

Finansowanie kościoła katolickiego z publicznych pieniędzy to standard. Zresztą, w poprzedniej mojej notce pisałam o Funduszu Kościelnym i o milionach jakie się na niego wydaje. 
I możemy łudzić się, że jest inaczej. Mogą nam wmawiać, że wszystko co się dzieje w związku z katolickimi kościołami jest dobre. Ale nie jest. Wiara katolicka jest jedyną poprawną w Polsce. Resztę społeczeństwa uznaję się za margines. Jaka Wam się nasuwa puenta? Tak, JESTEŚMY KRAJEM WYZNANIOWYM. I szczerze, jestem coraz bardziej pewna tego, że kościół w Polsce to obok sejmu i rządu najważniejsza władza . Wszystko robione jest pod kościół. Nawet wybory do rządu można wygrać przez kościół.  Ktoś mi udowodni, że jest inaczej?

by Asia

piątek, 8 marca 2013

Dzień Kobiet!

Jako, że mamy dziś 8 marca nie mogę nie wspomnieć nic na temat Dnia Kobiet :) Kojarzy mi się głównie z tulipanami, nie wiedzieć czemu żółtymi ; ) . Liczyłam na przyjemniejszą aurę za oknem, ale nie zapominajmy, że ‘w marcu jak w garncu’.


Za pierwowzór Dnia Kobiet uważa się obchodzone już w starożytnym Rzymie Matronalia – święto obchodzone przez zamężne kobiety, podczas którego udawały się do świątyni Junony. Jednak początki międzynarodowego Dnia Kobiet wywodzą się z ruchów robotniczych w Europie i Ameryce Północnej. Pierwsze obchody Narodowego Dnia Kobiet odbyły się 28 lutego 1909 roku w Stanach Zjednoczonych. Święto miało upamiętniać odbywający się rok wcześniej nowojorski strajk pracownic przemysłu odzieżowego przeciwko złym warunkom pracy i śmierć 126 z nich kobiet. Jednak istnieje wiele teorii na temat genezy tego święta.
W Polsce ten dzień kojarzony jest głównie z goździkami. Powodem tego jest wspomnienie PRL-u i wręczanymi wtedy masowo właśnie kwiatami goździków. W zakładach pracy czy szkołach był obchodzony obowiązkowo. Była to min. okazja do uzupełnienia braków w zaopatrzeniu, dlatego też paniom wręczano takie dobra jak rajstopy, ręcznik, ścierka, mydło, kawa. Dzień ten, według niektórych istniał aby obywatele nie zapomnieli o „przywiązaniu do Państwa Ludowego, miłości do wielkich idei pokoju i socjalizmu”.



Ale nie mam zamiaru rozwodzić się nad historycznymi opowieściami, symboliką i prezentami właściwymi czy też nie. Przedstawiam kobiece rekordzistki świata! W dziedzinach myślę, że dość specyficznych … ; )




 Najstarsza matka – Carmela Bousada urodziła bliźnięta w wieku 66 lat i 358 dni

Najliczniejsza ciąża mnoga – Amerykanka Nadya Denise Doud – Suleman w styczniu 2009 r w wyniku zapłodnienia In vitro urodziła ośmioraczki

Najdłuższe włosy – 63 letnia Chinka Xie Qiuping zapuszcza włosy od 13 roku życia. Mają one obecnie ponad 6 metrów długości.

 Największa liczba dzieci – żyjąca w XVIII w Valentina Vassylieva w ciągu 40 lat powiła 69 dzieci *16 par bliźniąt, 7 razy trojaczki i 4 razy czworaczki). Obecnie prym wiedzie Chilijka Leontina Albina, która potrafi udokumentować 55 narodzin swego potomstwa.





 Najdłuższe nogi – Rosjanka Svetlana Pankratova przy wzroście 196 cm ma nogi o długości 132 cm

Największy biust – Anna Hewkins – Turner jest posiadaczką największego naturalnego biustu. Przy wzroście 168 cm i wadze 160 kg jej piersi ważą 40 kg. Natomiast Sheyla Hershey jest właścicielką największego biustu powstałego za pomocą skalpela. Jej rozmiar to 85 O.

Najwyższa kobieta świata – w listopadzie 2012 r zmarła najwyższa kobieta na świecie. Chinka (!) Yao Defen mogła się pochwalić 234 cm wzrostu.



Najgłośniejszy krzyk – Jill Drake potrafi krzyczeć z natężeniem 129 decybeli. Hałas jaki, jaki tworzy można przyrównać do dźwięku startującego samolotu odrzutowego.


Najdłuższe paznokcie – Amerykanka Lee Redmont do niedawna była posiadaczką najdłuższych paznokci. Łącznie miały one 8 metrów. Straciła je w 2010 roku w wypadku samochodowym.


Najszczuplejsza talia – Cathie Jung przez wieloletnie noszenie gorsetów przez 24 godziny na dobe zmniejszyła talię z 66 cm do 38 cm.






Co myślicie o tym święcie? Uważacie je za „potrzebne”? Obchodzicie w jakiś specjalny sposób, czy jest to dzień jak co dzień? : )
A, żeby Panowie nie mówili, że oni o kobietach pamiętają zawsze, a my o Nich już nie koniecznie to przypominam – już w niedzielę 10 marca obchodzimy Dzień Mężczyzn :)


by Doman

wtorek, 5 marca 2013

Trochę śmiechu na poważnie

Każdy z nas słyszał maksymę  o tym, że śmiech to zdrowie.  Można to odczuć na  własnej skórze, jak  człowiek dostanie głupawki i ataku śmiechu to  nasz szary świat w kilka sekund staje się lepszy. Śmiech jest ogólnodostępny  mimo,  iż nie jest finansowany przez NFZ każdego z nas stać na taki lek :) To jest  chyba  potęga śmiechu  nie dość, że jest  dostępny dla wszystkich,  to nie wymaga wielkiego wysiłku. 


Dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech.
( Immanuel Kant)


Śmiechoterapia  - terapeutyczne właściwości śmiechu  dostrzegł jako pierwszy w latach 60. amerykański lekarz i aktywista Hunter Campbell. 

     Naukowy termin określający terapię śmiechem–Gelotologia (gr. gelos - śmiech) Dziś istnieje już ponad 5000 tysięcy klubów śmiechu ich specyficznym rodzajem są zajęcia z jogi śmiechu.  



     Zainteresowanych zapraszam do obejrzenia filmiku z  takiej jogi. 




    W  Europie miastem śmiechu jest Amsterdam, gdzie pod gołym niebem organizuje się poranne 10 minutowe medytacje śmiechu i chichotu. Ta terapia wykorzystywana jest bardzo często w szpitalach dziecięcych: wolontariusze, sanitariusze, psychologowie i lekarze  paradują  po oddziałach  z  czerwonymi nosami klaunów wywołując śmiech i pozwalając zapomnieć, chociaż na chwilę o bólu i chorobie.  
      Śmiech poprawia krążenie krwi, dzięki temu jest ona lepiej dotleniona, przyspiesza tętno, zmienia rytm i jakość oddychania, obniża poziom stresu.



       Najpiękniejsze zmarszczki to właśnie te, które tworzą się od śmiechu. Musicie się z tym zgodzić :)

       Śmiech odmładza, dzięki niemu system hormonalny zwiększa produkcję endorfin - zwanych inaczej hormonami szczęścia, a ich dobroczynne działanie trwa jeszcze długo po seansie śmiechu.  Co ciekawe endorfiny często produkowane są nawet podczas sztucznego i ironicznego uśmiechu. Warto więc czasem  poudawać  uśmiechniętego  człowieka, oczywiście tylko ze względów terapeutycznych :) Chichot  to swoisty masaż mięśni twarzy i brzucha -  nadchodzi wiosna, więc by zrzucić brzuszek zalecam dużo śmiechu. Radość z dobrego dowcipu jest warta 3 minuty aerobiku.


    Śmiech jest to dobre samopoczucie całego ciała okazywane w jednym miejscu.
    (Josh Billings)   

    Pozdrawiam i miłego dnia ;) 

    by Aga 

    niedziela, 3 marca 2013

    Ile pieniędzy tracimy na Fundusz Kościelnym


    Ostatnio z ciekawości zainteresowałam się jakie są wydatki państwa związane z wiarą obywateli czyli wydatki na kościoły. Pewnie większość z Was słyszała coś na temat Funduszu Kościelnego bo temat ten co chwilę wraca do publicznej dyskusji. Działa on od 1950 r. i jest rekompensatą dla kościoła za zgarnięcie przez państwo dóbr kościelnych w latach PRL-u . Z Funduszu pokrywane są ubezpieczenia dla duchownych (księży ale także i sióstr zakonnych), którzy nie są nigdzie zatrudnieni, renowacje i remonty kościołów, a także na utrzymanie wydziałów teologicznych na wyższych uczelniach. Większość pieniędzy z Funduszu dostaje kościół katolicki. Z danych wynika, że około 80% pieniędzy z FK zostaje wydane na składki ubezpieczeniowe dla duchownych. Tylko pozostałe 20% na renowacje zabytkowych kościołów oraz pomoc charytatywną.

    Dlaczego Fundusz Kościelny budzi tak skrajne emocje?

    Po pierwsze dlatego, że Fundusz finansuje wszystkie kościoły oraz związki wyznaniowe, nawet te, które powstały po 1950 r. i ich majątki w żaden sposób nie zostały przez państwo przejęte. Po drugie, nikt nigdy nie zliczył w jakiej wysokości dobra zostały kościołowi zabrane. Fundusz Kościelny istnieje już 63 lata więc istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że wszystkie straty zostały już bardzo dawno pokryte. Po trzecie, wydatki na Fundusz Kościelny realizowane są z budżetu państwa czyli najprościej mówiąc z podatków obywateli. A Polska nie jest krajem wyznaniowym. Co w takim razie z osobami nie wierzącymi, których w Polsce wciąż przybywa? Oni też łożą na utrzymanie księży oraz kościołów.

    Ile w takim razie wynosi Fundusz Kościelny i inne wydatki?

    Na 2013 r. zaplanowano przeznaczyć na Fundusz Kościelny 94 300 000 zł. W 2012 r. kwota wyłożona przez państwo na Fundusz wynosiła 94 500 500 zł. To i tak mało bo w 2000 r. 67 834 00 zł, natomiast w 2001 r. dwa razy tyle bo 132 280 000 zł. Na przestrzeni lat wszystkie wydatki związane z Funduszem Kościelnym są liczone w miliardach złotych.

    Głosy z dyskusji internetowych i telewizyjnych krzyczą, że to tak naprawdę mała suma w porównaniu do innych wydatków. Czy mała? Dla przykładu, na Bibliotekę Narodową przeznaczane jest rocznie 73 mln zł, na Polską Akademię Nauk 81 mln zł, Sąd Najwyższy 66 mln zł, Fundusz Zajęć Sportowych dla Uczniów 14 mln zł, Centralny Ośrodek Sportu 87 mln zł, Stypendia naukowe dla wybitnych naukowców 7 mln zł. Przykłady można mnożyć. Co jest ważniejsze w takim razie? Jak dla mnie zdecydowanie Instytucje wymienione jako drugie.
    Prócz tego kościół dostaje różnego rodzaju dotacje od państwa m.in. od Ministerstwa Kultury i Sztuki na renowacje zabytków, która w 2009 r. wynosiła 37 mln zł oraz dofinansowanie na uczelnie prowadzone przez Kościół Katolicki, które w 2009 r. wynosiło 178 mln zł.

    Jakie jest rozwiązanie problemu?

    W innych krajach, od wielu lat istnieje coś takiego jak podatek kościelny. Wierni mogą raz w roku przeznaczyć jakiś procent swojego podatku ( w zależności od kraju od 0,3 do 1%) na swój kościół czy związek wyznaniowy. Prócz tego oczywiście, mogą dawać dobrowolnie datki każdego miesiąca. Jednym słowem: utrzymaniem kościoła zajmują się wierni. To z ich pieniędzy są odprowadzane składki ubezpieczeniowe, utrzymanie księży, kościołów itd. W Polsce natomiast dopiero trwają prace nad ustanowieniem podatku kościelnego oraz likwidacją Funduszu Kościelnego. Prawdopodobnie ustawa ta wejdzie w 2014 r. Kościół bardzo długo nie chciał pozwolić na likwidację FK. Obecnie trwają negocjacje jak miałaby dokładnie wyglądać ta ustawa i okaże się czy kościół zgodzi się na 0,5% podatku kościelnego, który proponuje państwo.






    Moje zdanie na ten temat jest takie, że Fundusz Kościelny powinien być zlikwidowany jak najszybciej. Kościoły mają swoje własne przychody (pieniądze z tacy, pieniądze za pogrzeby/śluby/chrzty,datki od wiernych) i są w stanie same się utrzymywać. Co więcej, jak pisałam wcześniej, Polska nie jest krajem wyznaniowym i prócz Polaków katolików są też Polacy ateiści, którzy niekoniecznie chcą dokładać do kościołów. Pieniądze, które przeznaczane są na Fundusz Kościelny można przeznaczyć na masę innych rzeczy czy akcji, które będą służyły ogółu społeczeństwa. Upadają szkoły, upadają przedszkola, żłobki, szpitale- te pieniądze powinny trafić tam, a nie na konto Funduszu. Podobnie jest z nauką religii katolickiej w szkołach. Dlaczego fundowane z pieniędzy wszystkich podatników skoro w Polsce mamy różne wyznania, a także ateistów? Może kościoły powinny zorganizować sobie same naukę religii bądź osoby wierzące powinny podjąć się pracy charytatywnej i  otworzyć szkółki przykościelne? To byłoby idealne rozwiązanie i do tego sprawiedliwe dla wszystkich obywateli. Co myślicie na ten temat?


    by Asia