środa, 20 lutego 2013

Tolerancja,szacunek i uprzejmość w polskim wydaniu


Ostatnimi czasy miałam okazję spędzić tydzień w Anglii. Dokładniej to mieście położnym nad morzem, 60 km od Londynu, wielkości naszych rodzimych Kielc. Mam tam rodzinę więc to nie moja pierwsza wizyta, a któraś z kolei. Odpoczęłam i obkupiłam się na wyprzedażach. Ale nie o tym chciałam J
W Anglii wiele rzeczy mi się podoba, wiele też mi zupełnie nie odpowiada. Nie należę do osób, które wpadają w zachwyt nad każdym zachodnim krajem. Zawsze z lekkim niesmakiem słucham ludzi, którzy dopiero co wyjechali zza granicę i pierwsze co robią to krytykują Polskę. Irytuje mnie również ciągłe narzekanie i marudzenie Polaków i notoryczne stwierdzenia co to za głupi kraj. Zgodzę się z tym, że jesteśmy specyficznym państwem, biedniejszym od innych w Europie, mamy często głupie przepisy, wiele absurdów i rząd, który mógłby być lepszy. Jednak uważam, że w Polsce również można żyć szczęśliwie. Nam wciąż się wydaję, że wszędzie jest dobrze tam gdzie nas nie ma. A wystarczy tylko spytać przypadkowego Anglika, Niemca czy Francuza czy żyję się im dobrze w ich krajach, czy dobrze zarabiają i czy są zadowoleni ze swojego rządu. O ile będą w ogóle chcieli z nami rozmawiać (bo na zachodzie w odróżnieniu od Polski, poglądy polityczne są sprawą osobistą i takich tematów prawie w ogóle się nie porusza) to dam sobie rękę uciąć, że będą mieć podobne zdanie jak nasi rodacy o Polsce.
Ale jest jedna rzecz, która mi się podoba w Anglii (myślę, że podobnie jest w innych krajach zachodnich ale o Anglii mogę się wypowiedzieć bo niejako miałam z nią styczność). Jest nią tolerancja, wzajemny szacunek i uprzejmość. Bardzo przykre ale o Polsce nie mogę tego napisać.
W Anglii wzajemny szacunek i uprzejmość jest rzeczą naturalną, a nie przywilejem. Odmienność nie jest tępiona. Idziesz ulicą i nikogo nie interesuje to czy jesteś biały czy czarny, gruby czy chudy, rudy czy blond, hetero czy homo. Co więcej, tolerancje i szacunek gwarantuje tam państwo. Za jakąkolwiek obrazę na tle poglądów religijnych, pochodzenia, koloru skóry, wyglądu, orientacji seksualnej grożą tak ogromne kary pieniężne, że taki człowiek przez parę lat się nie może pozbierać finansowo. Prócz tego jest wielka szansa, że zostanie zwolniony z pracy oraz zostaną mu odebrane wszelkie świadczenia od państwa jeśli takie istnieją (mieszkanie, zasiłki, dofinansowanie na dzieci itp.). Być może drastyczne ale jak bardzo skuteczne. W Polsce natomiast możemy zostawiać zwyzywani w środku miasta od pedałów, czarnuchów, dziwek, Żydów i nikogo to nie interesuje. Nikt nie stanie w Twojej obronie. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że człowiek wyzywający zdobędzie nawet zwolenników. W Anglii coś takiego jest niedopuszczalne. Gdyby ktoś wyzwał kogoś od pedałów np. w autobusie miejskim to zostałby zlinczowany, a na następnym przystanku czekałaby już na niego policja.
Dla przykładu, za znieważenie czyli powiedzenie do kogoś np. „Ty pedale” albo „Ty czarnuchu”  w Polsce grozi kara grzywny bądź pozbawienia wolności do 1 roku. Jeśli w ogóle taka sprawa trafi do sądu (bo przywykliśmy do tego, że na każdym kroku ktoś nas obraża i zazwyczaj staramy się nie zwracać na to uwagi) to najczęściej kończy się jakąś małą grzywną w wysokości 100-500 zł. Bywa i tak, że sprawa jest w ogóle umarzana z racji „małej szkodliwości społecznej”. W Anglii kary pieniężne za znieważenie oscylują od 200 funtów (ok. 1000 zł) wzwyż, w zależności od użytych słów i okoliczności. Jednak angielskie sądy w takich przypadkach są bardzo surowe i karzą sprawcę najwyższą z możliwych sum, która ma najczęściej trzy zera. Kary za znieważenie dobiegały w UK nawet do 4000 tys. funtów (ok. 20 tys. zł). Grzywna może być rozłożona na kilka rat ale chociaż jedno opóźnienie w spłacie oznacza więzienie. Zazwyczaj oskarżony prócz grzywny musi przepracować społecznie określoną liczbę godzin. Sąd angielski może również dodatkowo zasądzić więzienie ale robi to tylko w określonych przypadkach. I oczywiście to o czym pisałam wcześniej, tracimy wszystkie świadczenia od państwa. Musimy liczyć się z tym, że zostaniemy zwolnieni z pracy ponieważ w Anglii ludzie nie chcą pracować z kimś kto wykazuje skłonności do obrażania innych ze względu na religię, pochodzenie, wygląd czy orientację.
I teraz pytanie. Dlaczego w Polsce pod tym względem nie może być podobnie? Dlaczego tutaj można każdego opluć, wyzwać, zmieszać z błotem i nie grożą za to żadne konsekwencje? Dlaczego tak bardzo tępimy inność, coś co odbiega od schematu lub kogoś kto próbuje wybić się ponad szarą rzeczywistość?
Bardzo chciałabym abyście wyrazili swojego zdanie na temat. Być może jestem w mniejszości w tym kraju będąc tolerancyjną i szanując innych. Ale jeśli nie, jeśli Wy myślicie podobnie to dlaczego w Polsce nic się nie zmienia? Dlaczego na ulicę wychodzi wciąż Młodzież Wszechpolska i to ona jest górą, a nie ludzie, którzy myślą podobnie jak ja? Bo wydaję mi się, że nie chodzi o to żeby zgadzać się z każdymi poglądami, z każdym stylem życia czy wyznawanymi ideałami. Chodzi po prostu o wzajemny szacunek. Bo podejrzewam, że w Anglii i każdym innym zachodnim kraju jest tyle samo antysemitów, rasistów, homofobów jak w Polsce. Tylko tam mimo wszystko ludzie się szanują i po prostu nie wygłaszają na każdym kroku swojej nienawiści do jakiejś grupy społecznej.
I prawda jest taka, że jeśli my młodzi nie zaczniemy się zmieniać, nie zaczniemy być bardziej tolerancyjni, bardziej uprzejmi dla siebie to za lat 20 czy 30 będziemy w tym samym miejscu co obecnie. Chodzi przecież o to żeby Polska przestała być ciemnogrodem,  a stała się krajem nowatorskim i otwartym na nowe.


by Asia

1 komentarz: