czwartek, 24 stycznia 2013

Terapeuta bez magistra…



  

Zastanawiacie się pewnie cóż  to za tytuł, jak ktoś kto  nie ma nawet  tytułu magistra może  być terapeutą?  Przecież pomocy powinni udzielać wykwalifikowani, doświadczeni,  no i  tacy z szeroko  rozumianym POWOŁANIEM. Myślę, że zapoznanie się z  moim wpisem  wszystko Wam wyjaśni.




Sześcioletni Jurij, chory na autyzm, jest pacjentem dwumetrowej, trzystukilogramowej Kariny. Karina nie ma magistra, nie skończyła żadnych studiów, nie chodziła  nawet do podstawówki. Karina  to delfin zatrudniony w charakterze terapeuty w bazie marynarki wojennej w Kozaczej Buchcie na Ukrainie. Zooterapia (animaloterapia) -  to jest właśnie odpowiedź na  postawione na wstępie pytanie.Za pioniera psychoterapii z celowym udziałem zwierząt  powszechnie uważa się amerykańskiego psychiatrię Borisa Levinsona, w 1953 roku, opisał on sytuację, w której przypadkowe wejście do gabinetu jego własnego psa podczas kolejnej sesji z małym chłopcem ,przyczyniło się do  przełomu w prowadzonej terapii. W 1969 roku Levinson wydał publikację Pet- Oriented Child Psychoterapy, opisującą korzyści płynące z obecności zwierząt w czasie sesji terapeutycznej. Od tego czasu zwierzęta zachwycają i zdumiewają, ponieważ docierają  do tych, do których człowiek  często dotrzeć nie potrafi.


Należy pamiętać, że zwierzęta  wspomagające rozwój osób z różnymi  problemami fizycznymi i psychicznymi, nie są w tej pomocy całkiem „zielone”. Selekcja takich  zwierząt rozpoczyna się już  chwilę po urodzeniu. Od maleńkości przyzwyczajane są  do człowieka,  przechodzą kursy, uczone są ciekawości otoczenia, odporności, zwierze nie powinno wykazywać cech przywódczych, agresji. Pupil musi przejść  długotrwałe treningi i surowe procedury związane ze zdrowiem. 




Dogoteriapia, kynoteriapia to  metoda wzmacniająca efektywność rehabilitacji, w której motywatorem jest odpowiednio wyselekcjonowany i wyszkolony pies,  prowadzony przez wykwalifikowanego terapeutę. Podstawowymi  kryteriami przy selekcji psów są:  pewność, przewidywalność, kontrola, adekwatność. Najczęściej wykorzystywane są następujące rasy: Golden retrievery, Syberian husky i  Malamuty.





 Hipoteriapia –wykorzystywanie koni, jest to forma rehabilitacji wieloprofilowej,  czyli oddziałującej jednocześnie ruchowo, sensorycznie, psychicznie i społecznie. Stosowana jest zarówno u dzieci, u młodzieży, jak i u dorosłych. Największe znaczenie ma stęp, najwolniejszy chód zwierzęcia. W czasie stępa trzy nogi konia dotykają ziemi, czwarta zaś znajduje się w powietrzu. Rytm ten odpowiada sposobowi poruszania się człowieka, dzięki czemu pobudza u jeźdźca czynności ruchowe, które uległy upośledzeniu wskutek chorób.





Delfinoterapia, to rzecz jasna, wykorzystanie delfinów przy leczeniu chorób psychicznych i fizycznych, która polega na wspólnych zabawach dzieci z delfinami, podczas których wykonywane są określone ćwiczenia ruchowe. Wracając do Kariny, dzięki jej pomocy  chłopiec  chory na autyzm zaczął komunikować się ze światem i reagować na otoczenie. 







 

Felinoterapia- to najprościej mówiąc terapia z udziałem kota. Zwierzak  ma pozytywny wpływ na poprawę zdrowia fizycznego i psychicznego człowieka. Taka terapia niweluje różne zahamowania, ułatwia komunikację, 
poprawiając zdolność uzewnętrzniania uczuć i emocji.









Tak naprawdę myślę, że każdy zwierzak jest pomocny i to nie tylko ludziom borykającym się z licznymi problemami. Każdy zwierzak: pies, kot, żółw, czy kura  pomaga tym, że  po prostu jest. Kto słucha lepiej niż  tacy przyjaciele, o nic nie pytają,  nie krytykują, nie wymagają więcej, niż  jedzenia w misce i miłości właściciela. Co działa  bardziej kojąco od mruczenia i  merdania ogonem? Siła  terapii z celowym udziałem zwierząt stale rośnie i osiąga coraz lepsze rezultaty, zyskuje nowe techniki. Osobiście myślę, że leczeniu wielu chorób i zwalczaniu ludzkich problemów  zwierzęta mają lepsze wyniki niż lekarze, psychiatrzy i psychologowie. 
 




A teraz  trochę prywaty, czyli  nasi domowi  terapeuci.  ;)



Wifi – oczko w głowie całej  mojej rodziny.  Kot perski, 
jej imię wzięło się z tego, że kocha gryźć  kable i nie ukryje się przednią  żadna ładowarka. Gardzi whiskasem, preferuje karmę z biedronki i chipsy Lays.

 Nie śpi jak kot, tylko jak człowiek, kulturalnie na plecach, 
najchętniej w wannie – to jej azyl. 

 
 


O godzinie 21 regularnie dostaje bzika, atakuje wszystko i wszystkich, nie chcesz jej wtedy stanąć na drodze. Gdy ktoś ją wybudzi z drzemki jest wielce obrażona, podobnie jak na swojego weterynarza.

 Współprowadzące bloga śmieją się ze mnie , że mam kota pod kolor dywanu, gdyż mają ten sam puszysty odcień szarości. Tak naprawdę  Wifi  to dla mnie jest to mały, mruczący uroczy, szary puszek. 



Zwierzaki Asi:




 Kot Rudolf. Został tak nazwany przez to, że ma różowy nos jak renifer Rudolf :) Ogólnie uważa się za pana domu. Jest największym pupilem mojej babci, która go strasznie rozpieszcza i pozwala prawie na wszystko. Bardzo wybrzydza w jedzeniu. Nie tknie kiełbasy poniżej 20zł/kg ;) Najbardziej na świecie kocha właśnie moją babcię i ją darzy najszczerszą miłością. Resztę domowników traktuje zazwyczaj z dystansem, a nawet lekką wyższością  ;) Od czasu do czasu jednak zapała jakimś dziwnym uczuciem do kogoś z rodziny i pozwoli się poprzytulać. 
 Jeśli Rudolf śpi w Twoim łóżku możesz poczuć się naprawdę wyróżniony :)



 


Pies Seilor. Jego imię wzięło się właściwie nie wiadomo skąd. Kojarzy się  z angielskim słowem żeglarz i nawet do niego pasuje ponieważ lubi się podkopywać  i od czasu do czasu udać samotnie na wycieczkę po osiedlu. Jest pełny energii i zawsze radosny. Kiedy przyjeżdżam do domu z Łodzi nie opuszcza mnie na krok. W przeciwieństwie do Rudolfa jest strasznym przytulakiem i daje się głaskać oraz przytulać non stop :) Już dwa razy uratował nasz dom, a dokładniej podwórko przed złodziejami. Jest moim ideałem psa- śliczny, kochany i wierny jak nikt inny :)












Pupile Ani:


Kot o imieniu Kot :) - reaguje na 'Kicia', 'Kłak' i wszystkie inne określenia pod jej adresem... Bardzo dobrze zna znaczenie słowa 'spadaj' szczególnie, gdy leży tam, gdzie nie powinna. Jak chyba wszystkie koty śpi gdzie popadnie i we wszystkich możliwych pozycjach ( na głowie też). Pomimo swojego już dość sędziwego wieku - 11 lat, jest chętnym do zabawy koteczkiem. Co prawda trochę leniwa, bo żeby ją zachęcić do jakiegokolwiek ruchu trzeba się postarać, ale jak już zacznie brykać to nie ma końca ;) . Jest pełnoprawnym członkiem rodziny, niesamowicie towarzyska - nie lubi siedzieć sama w pokoju, jest tam gdzie i my. Praktycznie jedyną osobą do której wchodzi na kolana i siedzi jest mój tata - spędza z nim najwięcej czasu. Śpi na poduszce u mamy nad jej głową, u mnie jak jestem w domu. Budzi tate ( i mamę przy okazji) codziennie rano - no bo jest przecież głodna i ona już wstała ; )  Gada i chrapie przez sen i zostawia wszędzie pełno swojej białej sierści.



 

Jeżeli chodzi o Stefana, to Stefek jest koszatnikiem. Jego imię to w zasadzie czysty przypadek, kiedyś przyszedł do mnie kolega i zaczął do niego mówić "Stefan" i tak już zostało. Mieszka ze mną jak wiadomo w Lublinie. Lubię go za to, że jest straszną gadułą i zawsze ma bardzo dużo do powiedzenia ; ) poza tym jest piecuchem, gdy biega po pokoju to i tak chowa się pod kaloryferkiem i się grzeje. Lubi drapanie pod prawą przednią łapką i pod brodą . Jego podstawowym zajęciem jest bieganie w kółku i gryzienie wszystkiego co popadnie.  Pomimo swoich małych rozmiarów jest dość silnym wandalem, nie ma tygodnia żeby czegoś nie pogryzł, zepsuł, urwał,zjadł... 

 

by Aga



1 komentarz:

  1. Zwierzęta mają moc. Najlepiej moim zdaniem poprawia się stan ducha przez kontakt z końmi:-)

    OdpowiedzUsuń